Weekend to idealny fragment tygodnia, na wygospodarowanie kilku treningowych godzin bez mierzenia tempa, dystansu i innych elektronicznych danych. Jesień zachęca do zwiększenia zasięgu, w którym z pomocą przychodzi cięższy dwukołowy sprzęt, poczciwe Mtb. Poprzedni taki wypad to wycieczka na Białą Górę, a dokładniej na tamtejszą śluzę. Napotkany ostatnio fotograficzny strzał z nieznanego mi wcześniej miejsca, uruchomił wyobraźnię i postanowiłem wykorzystać klarującą się na horyzoncie sytuację. Na sobotni wypad pisali się również Zygmunt i Piotr, tak więc ruszyliśmy wspólnie niczym stado wilków przez las. Stado, co prawda trochę na wymarciu, ale kto by się tam takimi drobiazgami przejmował...

Siąpiąca od kilku dni jesienna aura, okazała się jednak łaskawsza tego dnia. Przy dość dobrej pogodzie, przygotowani logistycznie na jakieś trzy godziny kręcenia po bezdrożach, ruszyliśmy przed siebie. Trasa naszej wycieczki to przede wszystkim leśne dukty i polne ścieżki. W pewnym sensie grube koła same starają się unikać asfaltu, a przez kałuże i zapychające przerzutki błoto, jedzie się nawet specjalnie. Brakuje tylko kulek na szprychy i można by wręcz wrócić do czasów dzieciństwa.

Pokonywanie nieznanych odcinków tras to fajne doświadczenie. Widoki cieszące oko, czyste i rześkie powietrze oraz konwersacyjne tempo jazdy to świetny detox, dla zmęczonych tygodniem podzespołów. Niektóre miejsca niczym zatrzymane w czasie zmuszają do mimowolnej refleksji, dają również spory obraz tego, jak słabo zna się w sumie bardzo bliską okolicę.

Cel naszej wycieczki to stary most Jagow Brücke, który dawniej łączył dwa sąsiednie brzegi "martwego Nogatu". Dwa zbieżne wały, były połączone w tym miejscu dwuprzęsłowym mostem. Konstrukcja uległa zniszczeniu w roku 1945 roku przez wycofujące się wojska radzieckie i rozebrano go w czasach późniejszych, a szkoda. W latach wojennych stanowił on przejście graniczne pomiędzy Rzeszą ( Prusami Wschodnimi) a Wolnym Miastem Gdańsk. Trochę ciekawostek i zdjęć znajdziecie - TUTAJ - link podesłał mi Łukasz Anaczkowski, który kiedyś zainteresował się historią mostu. Gdyby to połączenie istniało, genialnie zwiększało by zasięg działań szczególnie kiedy chciało by się skoczyć na drugi brzeg... :)

Uprzedzając pytania, jak to stwierdził Piotr - upadki też trzeba trenować. W pewnym sensie polemizował bym z tą teorią, a szczególnie jeśli rozbieg w działaniach, ogranicza nam zdecydowanie pole wykonywania skomplikowanego manewru. Na szczęście podłoże w miejscu niniejszego przyziemienia było miękkie i nasz "Cykliczny Orzeł" co prawda awaryjnie, ale wylądował w jednym nieco ubłoconym kawałku. A jak trafnie rozwinął skrót MTB kolega Tomek Rychlewski - lokalny organizator rajdów przygodowych, ta forma ruchu Musi Trochę Boleć.

Trasa leśnymi duktami to czysta przyjemność. Miękko, spokojnie no i zapach jesiennego lasu. W takich momentach czas przestaje mieć znaczenie, liczy się tylko chwila spędzana na realizacji pasji. Czas, którego nie można kupić, dostać lub odzyskać. Najlepszy czas jaki mamy, to ten kiedy podejmując właściwe wybory w życiu, działamy w strefie którą dyktuje nam nasze serce.

W drodze powrotnej zahaczyliśmy również rykoszetem o pobliską stadninę koni, gdzie dość nieoczekiwanie ruszyło ku nam spore stadko. Zabawa w zrywanie trawy i dokarmianie tych pięknych stworzeń, które w sobie tylko znany sposób zaklinają wolność w swoich dzikich oczach, to świetne doświadczenie na zakończenie mocno aktywnej części dnia. 

Czas odpoczynku pomału się kończy. Jeszcze dwa tygodnie na treningowo spowolnionych obrotach i manetkę gazu własnego diesla przekręcę o kilka stopni, na nadgryzionej przez ząb czasu podrdzewiałej skali. Wiem już kiedy i gdzie zacznie się mój przyszły sezon startów i wiem jakim dystansem chcę go zakończyć. Nieznane pozostaje jeszcze miejsce i czas. Pomysłów jest kilka, a zmiennych czynników warunkujących ostateczną decyzję jeszcze więcej. Jednego jestem pewien, będzie "po bandzie"...

Serdeczności - Marek Mróz.

PRZYJACIELE

Nasz serwis używa cookies w celach statystycznych

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na zapisanie ich w pamięci urządzenia. Czytaj więcej…

Zrozumiałem