Z decyzją startu w kolejnej edycji Elbląskich zawodów, wahałem się do ostatniej chwili. Bardziej kręciła mnie perspektywa zabawy z obrazem na tej imprezie, wyszło jednak inaczej i wyglądało to mniej więcej tak: Zapisałeś się ? Tak. Na jaki dystans ? Powinienem się zapisać na 1.5 m ale nie było takiego dystansu... więc zapisałem się na 1.5 km. Mam nadzieję że rzeka nie wyleje jak wejdę do wody, ale ludzi na śluzach warto jednak uprzedzić ...

WIĘCEJ...

Szczątkowe informacje o rezygnacji z organizacji lipcowego aquathlonu w Sztumie, przyjąłem z pewną dozą nieukrywanego zdziwienia. Poprzednie edycje tych kameralnych co prawda zawodów, tętniły ogromnym potencjałem nie tylko z racji idealnego miejsca, ale również dzięki zaangażowaniu w nie prawdziwych pasjonatów sportu. Tym bardziej ucieszyła informacja od Prezesa Zantyru Ryszarda Mazerskiego, o planowanym terminie i pewnej realizacji tych wyjątkowych zawodów...

WIĘCEJ...

Start w drugiej edycji Garmin Iron Triathlon w Elblągu, od samego początku chciałem potraktować jako "wyrównanie rachunków". Woda i bruk elbląskiej starówki z pierwszej edycji zawodów w tym mieście, zniszczyły mnie jak upał kostki lodu na parapecie w samo południe. Zmiany wprowadzone w tym roku szczególnie na trasie kolarskiej oraz miejsce, które darzę sporą sympatią szczególnie poprzez ludzi jakich tu poznałem, nie pozwoliły mi podjąć jednak innej decyzji...

WIĘCEJ...

Pierwszy start sezonu zawsze budzi masę emocji. Zawody rozpoczynające cykl Triathlon Energy w Gniewinie, nie były pod tym względem wyjątkiem. Począwszy od porannej pobudki z kurami, poprzez układanie sprzętu na drugi i trzeci etap w koszyku poniżej zawieszonej na stojaku szosy, na rozważaniu jak długi i stromy jest  legendarny podjazd na zbiornik kończąc. Czy wszystko zagra jak należy, czy niczego nie zapomniałem ? Te i wiele innych pytań, było tego dnia niczym w starciu z rzeczywistością - koszulki z3r0da w rozmiarze eM, nie da się oszukać...

WIĘCEJ...

I Sztumski Festiwal Biegowy 3 maja 2017 r. przechodzi do historii. Spełniło się marzenie Prezesa Klubu LKS Zantyr Sztum Ryszarda Mazerskiego, o organizacji w jego rodzinnym mieście imprezy z królewskim dystansem w tle. Zawody w open wygrywa jego syn Bartosz Mazerski, prywatnie również mój znakomity kolega. W open kobiet triumfuje także zawodniczka Zantyra Elżbieta Tuwalska. Czy można wymarzyć sobie lepiej ukoronowanie wieloletniej pracy na rzecz krzewienia dobrych wartości i zaszczepiania ludziom miłości do sportu ?

WIĘCEJ...

Choć sezon startów zamknąłem oficjalnie z początkiem września, dla podtrzymania równowagi zaplanowałem udział w dwóch imprezach w najbliższym rejonie działań, Elblągu oraz Tczewie. Płynne wejście w okres roztrenowania, trochę więcej luzu w reżimie treningowym, a jednocześnie czas, w którym chcę określić następny sportowy cel. Tym razem jeden start, wyjazd któremu będzie podporządkowane wszelkie działanie na poziomie mniejszej czy większej aktywności sportowej. Nad kryptonimem jeszcze się zastanawiam...

WIĘCEJ...

Foto. Łukasz Anaczkowski

Jazda szosą mocno zdominowała zakończony już sezon startów na ten rok, a tym bardziej treningowy grafik zadań. Wraz z okresem lekkiego roztrenowania coraz częściej odkurzam napęd trochę cięższego sprzętu i zapuszczam się w bardziej trudne okolice. Kiedy start w zawodach mtb, a w zasadzie odstąpienie miejsca zaproponował mi Łukasz z Grupy Kolarskiej Gryf Tczew, w sumie nie zastanawiałem się zbyt długo. Nowe doświadczenie, miejsce i ludzie, czegóż można chcieć więcej, żeby dobrze spędzić niedzielne popołudnie...

WIĘCEJ...

Start w Przechlewie, to ostatni element układanki wyzwania o kryptonimie taktycznym "czterdzieści rękawic". Start, który z założenia miał zamknąć sezon i dać mi odpowiedź na dalsze ukierunkowanie sportowej pasji. Dał mi więcej niż się spodziewałem. Stał się krystalicznym obrazem rzeczywistości, miejsca w którym jestem i wielkości szufladki, jaką wypełnia w życiu sport. Stał się też doskonałą lekcją pokory...

WIĘCEJ...

Foto. Piotr Bucior i Marek Mróz

Dokładnie nie pamiętam kiedy pierwszy raz wystartowałem w zawodach w Elblągu, chyba był to półmaraton El-Bażant, ładne kilka lat temu. Wtedy to poznałem kilka osób, legalnie rozprowadzających w tym mieście sportowe uzależnienie od wysiłku. Z upływem czasu spotykałem kolejnych fantastycznych ludzi i posmakowałem również górskich uroków tamtejszej Bażantarni. Choć od pewnego czasu "działam solo", współpraca z elbląską ekipą robiącą niesamowicie pozytywne rzeczy, daje ogromne ilości dobrej energii i wzbogaca życie nie tylko w strefie pasji...

WIĘCEJ...

PRZYJACIELE

Nasz serwis używa cookies w celach statystycznych

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na zapisanie ich w pamięci urządzenia. Czytaj więcej…

Zrozumiałem