Choć zima kojarzy się głównie z lepieniem śnieżek i bałwana, tudzież śmiganiu na sankach z lokalnej górki wyślizganej przez "Misia" i jego wesołą gromadkę, to okres ten można rozbudować również o rower. Jeszcze kilka lat temu widok opatulonego rowerzysty na mtb lub tym bardziej na szosie, był czymś zgoła dziwnym. Dziś stał się normą. Postęp w zakresie sprzętu i odzieży zapewniającej bezpieczne i komfortowe warunki poruszania się szczególnie w niskich temperaturach, daje bardzo ciekawe możliwości...

Wylot w stronę otaczających Malbork terenów leśnych szczególnie w okolicy Gościszewa i Sztumu, z których to uroków korzystam zdecydowanie za rzadko, przeplata zawsze mniej lub więcej ciekawych spotkań. Krzysiek i Paweł ogarniający taktyczny oblot po mieście oraz Radek z Mirkiem wracający, a właściwie ciągnięci przez Zuzę z leśnego wybiegania, to najczystszy przykład dobrej i krystalicznie czystej jak leśne powietrze fantastycznej energii. Takie spontaniczne spotkania zawsze dają masę pozytywnych wrażeń i świetnie nakręcają wzajemną mobilizację, niekiedy też prowadzą do ciekawych i daleko idących deklaracji.

Treningi realizowane w tym okresie mają wspólną zaletę. Nie liczy się czas kolejnych kilometrów, znaczenie przestaje mieć także pokonany dystans. To jedne z tych okazji gdzie śmiało można się zgubić, a zegarek służy jedynie jako ewentualna pomoc w powrocie do punktu startu powiedzmy umownie, że przed obiadem. Długie dystanse to teoretycznie samotny sport, lecz wspólna realizacja zadania jest dużo łatwiejsza i zdecydowanie bardziej przyjemna. Choć każdy z nas ma swoje optymalne tempo i możliwości, często udaje się przebyć razem kilka czasem i kilkanaście kilometrów, oddając się przy tym urywanej nieco konwersacji.

Oprócz roweru oczywiście także biegam. Sala treningowa dostępna całą dobą i otwarta we wszystkich kierunkach, to rozwiązanie z zestawu idealnych. Odłogiem niestety leży pływanie, bo w "lokalnej malborskiej promocji", jak ją ciekawie określił jeden z tri kolegów - zabierz jeszcze dwie osoby to może wejdziesz - zasada rosyjskiej ruletki zdecydowanie mi nie pasuje. Sytuację ratuje alternatywa akwenów elbląskiej Dolinki oraz basenu w Kwidzynie. Choć trzeba poświęcić na to trochę więcej czasu, obie lokalizacje są zawsze dostępne, nie ograniczają czasem korzystania i dodatkowo posiadają świetne zaplecze regeneracyjne.

Zaczyna się kolejny sportowy rok. Tym razem jak nigdy wcześniej, "zamurowałem na sztywno" wszystkie starty. Resztę czasu poświęcę na przygotowanie się w najlepszy możliwy sposób i rozciągnięcie treningowego horyzontu w nieco inny wymiar, szczególnie w obrębie umykającej pod kołami szosy. Priorytetem jeśli chodzi o przygotowania pozostanie triathlon, więc cały system zapowiada się ciekawie. No i wisienka na torcie, o której nieco więcej niebawem...

Dobra energia dla Was - Marek Mróz.

PRZYJACIELE

Nasz serwis używa cookies w celach statystycznych

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na zapisanie ich w pamięci urządzenia. Czytaj więcej…

Zrozumiałem