"Czterdzieści Rękawic - etap pierwszy..."

Wyjazd na zawody do Ślesina zaczął się tak naprawdę już w czwartek, a może i w środę kiedy to dokupiłem jeszcze jedną zapasową gumę i okularki pływackie. Pomny masy kapci w poprzednim roku i poprawiania co chwilę szkieł na basenie, wolałem mieć rezerwy taktyczne. Faktyczna logistyka to oczywiście wieczorne pakowanie według listy. Cóż w sumie to taki wyjazd na jakby trzy osobne starty i gratów jest naprawdę sporo, jak się to rozłoży w pokoju na podłodze. No dobra - rzekłem omiatając wzrokiem ten mały chaos - miało być po bandzie to będzie....

WIĘCEJ ...

Jedna z imprez biegowych jakie wkalkulowałem w starty kontrolno - treningowe w cyklu przygotowań na ten sezon to Kwidzyński Bieg Papiernika. To już  siódma edycja zawodów, bieg stał się w pewnym sensie imprezą nie tyle mocno masową co wręcz kultową na pomorzu. Sam wziąłem udział we wszystkich jej odsłonach, poza piątą gdzie myślami byłem w zupełnie innym świecie. Ubiegłoroczne zawody w porównaniu do pierwszej odsłony uległy naturalnej ewolucji, mocno rosnąca frekwencja wymusza zmiany organizacyjne i jadąc tym razem, byłem również ciekaw jak będzie to wyglądać w praktyce...

WIĘCEJ ...

Biegi w Sztumie darzę w pewien sposób specyficznym sentymentem, po pierwsze organizuje je Klub Sportowy LKS Zantyr, w którym zaczynałem swoją amatorską przygodę ze sportem, zmotywowany do tej formy ruchu przez kolegę z ówczesnej pracy Bartka Mazerskiego. Drugą stroną medalu tej sportowej gry jest fakt ponad trzynastu lat jakie tu przepracowałem, dojrzewając poniekąd do kolejnych decyzji i dalszych etapów w życiu, zarówno sportowym jak i zawodowym. Po prawie dwuletniej absencji na tutejszych ścieżkach, no może poza wodno - biegowymi zakładkami w okresie letnim, postanowiłem odwiedzić gromadkę przyjaciół ze Sztumu...

WIĘCEJ ...

Zawody łączące dwie dyscypliny to ciekawe urozmaicenie, wśród gąszczu imprez biegowych do których po kilku lat można zwyczajnie przywyknąć. Próbując swoich sił w Aquathlonie, gdzieś z tyłu głowy miałem także start w drugiej z kompilacji tego swoistego wstępu do triathlonu - połączenia biegania i jazdy rowerem. Udział w Duathlonie w Przywidzu rodził się trochę w bólach, ale ponieważ to doskonała okazja do zaliczenia świetnej mocniejszej jednostki treningowej, na wejściu w sezon postanowiłem wybrać się na Kaszuby...

WIĘCEJ ...

Od kilku ładnych lat, biegową wiosnę otwierałem w Warszawie, tamtejsza impreza jest dziesięć lat do przodu w stosunku do debiutującej w tym roku z imprezą półmaratońską Gdyni. 11 edycja stołecznej kultowej wręcz imprezy kusiła do ostatniego momentu, wyszło jednak inaczej. W pewnym sensie bardzo lubię nowe wyzwania, nowe miejsca oraz pozytywne emocje jakie na dłuższych dystansach, można z zaciekawieniem obserwować. Dystans połówki bardzo mi leży, znam gdyńskie ścieżki biegowe dość dobrze i choć stwierdzenie "nowe miejsce" do Gdyni w opisywanym przypadku średnio pasuje to postanowiłem wystartować u siebie...

WIĘCEJ ...

Foto. Tomasz Wrzosek

O pierwszej edycji biegu organizowanego przez El-aktywnych dowiedziałem się przypadkiem, na jednym z treningów w tym pięknym leśnym kompleksie elbląskiej wysoczyzny, pomysł Wojtka Bartnickiego pięknie wypalił. W tym roku łącząc zawody z dodatkowym świątecznym akcentem dla piękniejszej części uczestniczek śmiało mogę stwierdzić, że zespół maniaków aktywności i propagatorów zdrowego trybu życia ogarnął kawał dobrej roboty, no ale po kolei...

WIĘCEJ ...

Fundacja Dorotkowo zajmuje się rehabilitacją osób niepełnosprawnych, a w szczególności obciążonych trisomią 21 (zespołem Downa) wspomaga ich funkcjonowanie w społeczeństwie, a także wspiera rodziny osób niepełnosprawnych. Wszystkie informacje możecie znaleźć na stronie fundacji dorotkowo.pl więc nie będę ich tutaj powielał. Fundacja Dorotkowo jest nam bliska, ponieważ ma pod swoja opieką siostrzenicę Waldka - Marysię. Uważamy, że ogrom pracy, wsparcia i dobrego serca z jakim spotykają się dzieci będące pod opieką Fundacji, zasługują na nagrodę i dlatego chcielibyśmy poprzez własny wkład wspomóc działanie Dorotkowa. Również Was serdecznie do tego namawiam. Przybij piątkę - przelej piątkę...

WIĘCEJ ...

"Jeśli się cofasz to tylko po to, by wziąć rozbieg..."

Foto. Piotr Bucior, Krzysztof Mróz, Marek Mróz

Każda dobra impreza tym bardziej sportowa nie obejdzie się bez ogromnego zaangażowania w jej organizację, a taką jest Enduro Man w Elblągu. Projekt ten  wymaga niezbędnego czynnika - pasji ludzi, którzy go tworzą. Od pewnego czasu przyglądam się ich społecznej pracy, dzięki której ogarniają ten jedyny w swoim rodzaju ewent. Enduro Man, to taki trochę rozbudowany triathlon czyli zawody łączące pływanie, jazdę rowerem i bieg. Trzydniowe zmagania jakie szykują nam organizatorzy III edycji, to logistyczna układanka jakiej podołać mogą tylko prawdziwi zapaleńcy - sztab El-Aktywnych. Pomysłodawca zawodów Bogusław Tołwiński - trener triathlonu, nauczyciel i wychowawca młodzieży oraz Tadeusz Sznaza - pasjonat sportu, to osoby bezpośrednio zaangażowane w projekt, które znam i z którymi mam również przyjemność trenować i współpracować zarówno poprzez nasz portal jak również nasze Biuro Obsługi Firm Pio-Mar. Dużą pomoc w organizację włożył także Urząd Miasta Elbląga i tamtejszy referat sportu z kierownikiem Pawłem Głowackim na czele oraz Elbląski MOSIR. Postanowiłem rozbić ten artykuł na trzydniowy reportaż, spięty jednym wpisem z racji idei tych zawodów. Choć wystartować można w jednej dowolnej dyscyplinie wybierając dogodny dla siebie dystans, główne założeniem dla mnie to udział w pełnej kompilacji trzech sportów. Rok temu startując w II edycji, tylko w biegu na dystansie 15 km, połknąłem bakcyla tego terenowego biegania, częściej też od tego czasu odwiedzam Bażantarnię. Wybrałem dystans MIDI - 2.5 km pływania "kanałem" rzeki Elbląg w piątek, 100 km szosy sobotnim porankiem i 25 km biegu na przyprawiającej o dreszcze kończyn i krótki oddech, pętli po elbląskiej Bażantarni. Ten start kończy mój sportowy sezon, czy zacznie kolejny ? Tego jeszcze nie wiem...

WIĘCEJ ...

"Grunt to wydostać się z pianki"

Autor. Marek Mróz   Foto. Marek Mróz, Patryk Frankiewicz i Rafał Łakomy

 

Sobotni poranek, naprędce spakowane graty, przygotowana taktyka, nerwowe szukanie okularków, które "diabeł ogonem nakrył", lekkie śniadanie i kawa - tak w skrócie można opisać moje przygotowania do startu w III edycji Sztumskiego Aquathlonu. Impreza organizowana przez LKS Zantyr Sztum, dzięki pracy Seweryna Jażdżewskiego i Arka Piróga nie mogła nie wypalić, choć aura podobnie jak rok temu próbowała nas wystraszyć...

WIĘCEJ ...

PRZYJACIELE

Pliki cookie ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług, zgadzasz się, że używamy plików cookie.