Eksperymentowanie jest w pewien sposób wkalkulowane w codzienne działania. Wszędzie można zetknąć się z jego obszarem. Kuchnia, biuro w pracy, wycieczka na urlopie czy też własne łóżko. Eksperymentować, o ile nie zagraża nam to w jakiś szczególny sposób, warto praktycznie wszędzie. Szukając spójnej, a zarazem uniwersalnej wykładni opartej o dwa koła, dotarłem do punktu, który na dłużą metę zupełnie mi nie pasował. Pojawiła się wizja jednego sprzętu, uniwersalnego w każdym względzie, niezależnie czy przed tobą jest szosa, szuter, las, czy też bagno i piach. Po kilkunastu dniach nieprzypadkowych analiz i przypadkowym zagadnięciu tematu z Adamem, dostałem namiar na Michała z Dropbikes.pl. Tam też, wszystko się zaczęło...

Wiesz co, mamy ostatniego maresa 2018, twój rozmiar, wpadnij. Pojechałem, zabierając również swój osobisty support, co by z kubłem zimnej wody powstrzymał moje cyklistyczne zapędy, w razie takiej konieczności. Pierwsze wrażenie no fajnie, potem usiadłem... i już wiedziałem, że wraca ze mną. Może nie dziś i nie jutro, ale jest mój. Idealnie skrojony pod system, dobry osprzęt, pełna hydraulika i autorskie mocowanie focusa w temacie sztywnych osi, przybiły gwóźdź do jedynej z możliwych decyzji.

Dlaczego akurat cyklocross ? Czemu w dobie wszechobecnego karbonu pakuję się w aluminium ? Reasumując zakres własnych możliwości oraz potrzeb, ten sprzęt spełnia wszelkie oczekiwania. Trening, popołudniowa wycieczka, czy też dłuższy trip ? No problem. Wypad do lasu, błoto śnieg, lato, zima ? Proszę bardzo. Start w tri, czemu nie, przecież i tak połowa o połowę lżejszych carbonów ze złotymi łańcuchami zostanie w tyle. Wstępnie rozważając Rondo - polskiego Gravela, wykluczyłem temat cx'a całkowicie i jak mogę stwierdzić po pierwszym przetarciu, był to duży błąd...

Pierwsze wrażenie na cx'sie jest trochę dziwne. Różnica w wysokości środka ciężkości do szosy, daje się od razu odczuć, węższa jest też kierownica, w przypadku maresa bardzo ergonomicznie wypłaszczona w górnym gripie. Im dalej tym lepiej, ciary na plecach niczym szczeniak z nową zabawką do gryzienia. Cieszy Cię każdy zakręt, poślizg, lub wymuszona terenem podpórka. Jest genialnie. Świetnie spisują się także hamulce tarczowe, trochę inaczej łapiące system ale jednocześnie bardzo precyzyjnie dozujące siłę przykładaną na klocki...

 Jeśli nie poszukujesz nowości

nie przetrwasz...

Satya Nadella

Focus mares 2018 jest fabrycznie wyposażony w aluminiowe koła shimano RS i opony Raceking continental 35 mm, doskonale poradził sobie na tarasie, na której poprzednio zakopywałem się mtb na 29 calach. Szedł gładko niczym samurajski miecz przez jeli... no dobra, przez gorące masło. Trzymając się perfekcyjnie zarówno zmrożonej ścieżki jak i rozpuszczonego już na słońcu błota, dał masę frajdy z jazdy. Generalnie sam sprzęt zbiera też po drodze bardzo mało syfu w porównaniu do mtb i dwójką na myjce, wraca do stanu wyjściowego.

Osprzęt oparty na grupie shimano 105 i nieco zmniejszonych w stosunku do szosy przednich zębatkach (46 - 38) spokojnie daje radę. Nieco małej regulacji wymagają jedynie górne przełożenia tylnej kasety w zestawieniu z małym blatem, ale poza tym zestaw działa perfekcyjnie, niczym szwajcarski zegarek. Warte uwagi jest także bardzo praktyczny wewnętrzny system prowadzenia linek, co przy pięknym malowaniu tej wersji "może" mieć znaczenie...

Mówią, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Faktycznie coś w tym jest. Tutaj jednak sprzęt do pożerania bezdroży w postaci Cyklocrossa, kładzie temat na łopatki w pierwszej rundzie. Zawsze masz wybór, możesz skręcić gdzie chcesz, nie ogranicza cię błoto, piach, kamienie czy też zwalony pień drzewa. Płynie po szosie i leśnym dukcie praktycznie podobnie, skupiasz się jedynie na przyjemności z jazdy i poszukiwaniu fantastycznie rozkołysanej równowagi...

Dobra energia dla Was - Marek Mróz

PRZYJACIELE

Pliki cookie ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług, zgadzasz się, że używamy plików cookie.