Pomysł wypadu w ukraińskie Karpaty zakiełkował niecały rok temu, na Kresach i Podolu. Ten malowniczy łańcuch górski, w skład którego wchodzą również Tatry przebiega przez terytoria ośmiu krajów, i stanowi część łańcucha alpejsko-himalajskiego. Wielkością, jest on drugim co do powierzchni w Europie. Dodatkowa perspektywa ujęcia w temat magii gór, a w tym przypadku określanych często jako najdziksze w europie Karpat, dodała całości planu właściwego spektrum. I choć Król Karpat, słowacki Gerlach mógłby wydawać się oczywistym celem wyprawy, to na kawę z wkładką zaprosiła nas tym razem Howerla...

Miejscem naszego zakwaterowania była Polanica. W połączeniu z sąsiednim Bukovelem, staje się turystyczną perełką tego malowniczego zakątka Ukrainy. Ilość wznoszonych hoteli i pensjonatów jest ogromna. Od małych bardziej przypominających agroturystykę zabudowań, po duże wielopoziomowe gmachy oferujące gościom pełne spektrum wszelkich atrakcji. Prym w tym obszarze wiedzie Bukovel, który wraz z nowoczesnym centrum sportu - ARTEK oraz wodnym spa, stał się centrum wypoczynku. Kompleks - Voda, z którego oferty nie omieszkaliśmy skorzystać, robi robotę. Pełen serwis zaplecza z pogranicza totalnego relaksu i magii gór, przepleciony w tle gorącym jacuzzi, jest jedyny w swoim rodzaju i warto skorzystać w jego wnętrzu z opcji "full serwis".

Góry, zarówno pasmo Karpat jak i Gorganów, to w szczególności mekka dla pasjonatów sportów zimowych. Coraz większą popularnością zaczyna cieszyć się tutaj także turystyka letnia. Dobitnie obrazuje to ilość nowo budowanych hoteli i pensjonatów, pokrywają większość okolicy. Mnogość zimowych tras, a jest ich ogółem ponad 64 kilometry, idzie w parze z zabezpieczeniem w stosowne choć nieco archaiczne wyciągi. Całości uzupełnia zaplecze zjazdowe dla ciężkiego mtb, ścieżek rowerowych i szlaków pieszych. Ich oznakowanie wymaga jednak dość sporej porcji uwagi, zgubić się na szlaku nie jest wcale tak trudno. Naręczna nawigacja lub mapy offline, okazują się tutaj całkiem przydatne.

 Pielęgnuj swoje marzenia.

Trzymaj się swoich ideałów.

Maszeruj śmiało według muzyki, którą tylko ty słyszysz.

Wielkie biografie powstają z ruchu do przodu,

a nie oglądania się do tyłu...

Paulo Coelho

 

Naszym celem było poznanie ukraińskiej części Karpat. Howerla ( 2061 m. n p.m.) to bezdyskusyjna królowa tego masywu. Droga na jej szczyt, to wymagający i bardzo różnorodny jeśli chodzi o pokonywany teren odcinek. Początkowy las na przedpolu Zaroślaka, przechodzi w obszar skalny porośnięty kosodrzewiną, gdzie ścieżki najeżone kamieniami stanowią podstawę szklaku. Część trasy, to także odcinki stricte kamienne oraz fragmenty, które tworzy wyłącznie błotniste podłoże.

Poruszanie się zdecydowanie ułatwiają kije trekingowe, szczególnie pomocne podczas zejść i oczywiście dobre stabilizujące kostki obuwie. Oczywiste zadbanie o jego dobre właściwości "trakcyjne" to również podstawa. Rozsądne jest także posiadanie odzieży uwzględniającej zmieniającą się tutaj niczym w kalejdoskopie pogodę, a kierowanie się zasadą "lepiej mieć co zdjąć niż nie mieć co założyć" warto chwilę dłużej rozważyć. W jednym momencie piękne słońce zakrywają obecne wokół chmury i zaczyna padać deszcz, a wiejący wokół lodowaty wiatr, pomaga tylko szybującym wokół skrzydlatym drapieżnikom.

Widok z Howerli zapiera dech w piersiach i to dosłownie. Przy dobrej widoczności rozciągające się po horyzont pasmo Beskidów, z których królowa pasma Czarnochorów, ma pieczę nad całą okolicą. Wierzchołek Howerli to dość wietrzny teren. Odnosi się wrażenie, że obecne tutaj oznaczenia, flagi oraz misternie ułożone kamienne konstrukcje utrzymuje tylko jakaś nieznana siła, siła spokoju tych gór. Przysiadając na chwilę zadumy w tym pięknym miejscu warto wiedzieć, że do roku 1772 przez szczyt Howerli przebiegała granica między Koroną Królestwa Polskiego a Królestwem Węgier. Natomiast przed II wojną światową, szczyt był południową granicą ówczesnej Rzeczypospolitej Polskiej.

Osobnym tematem są malownicze, momentami wprost jak z bajki, huculskie bezkresne łąki. Jedno z wyjść naszej wesołej gromadki, to właśnie etap gdzie mogliśmy bliżej zapoznać się z lokalnym klimatem i prostym życiem tutejszych mieszkańców. Całość sprawia wrażenie zatrzymanej w czasie rzeczywistości. Prosta zabudowa i jej naturalny charakter doskonale wpasowujący się w krajobraz, czyni tą krainę miejscem, które mimowolnie zmusza człowieka do refleksji. Czy to ważne co masz ? Co robisz, czy to gdzie żyjesz ? Dlaczego warto realizować siebie i spełniać swoje marzenia... ???

Bogactwo przyrody na Ukrainie jest potężne. Począwszy od dzikiego lasu, poprzez malownicze pola usłane naturalnie rosnącymi tutaj storczykami czy będącym u nas pod ochroną dzięwięćsiłem, na licznych traszkach w przydrożnej kałuży skończywszy. Wolno wypasające się bydło i jego charakterystycznie pobrzdękujące dzwonki, dodają temu obszarowi swoistego uroku i klimatu. To wrażenia, których nie da się dobrze określić, można je tylko poczuć. Będąc tu i łapiąc ten świat, każdym dostępnym zmysłem...

Jadąc w góry nie tylko warto zaopatrzyć się we właściwy sprzęt i zadbać o własną formę. Jak pokazuje sytuacja jednego z uczestników, o uraz w takim terenie nie trudno. Początkowo skręcona, a jak się później okazało złamana kostka, to tylko chwila dekoncentracji w tym wymagającym terenie. Watro zabezpieczyć się na taką okoliczność, szczególnie poza granicami unii w dodatkowe ubezpieczenie, może to zdecydowanie ograniczyć ilość niepotrzebnych problemów.

Druga z naszych ukraińskich eskapad, utwierdza wcześniejszą bardzo pozytywną dozę wrażeń z tego kraju. Mieszkańcy tych okolic to bardzo zaradni, twardzi i jednocześnie bardzo sympatyczni ludzie. Istotnym walorem tego pięknego regionu, jest również jedyna w swoim rodzaju muzyka huculska. Jej największy piewca, nieżyjący już Roman Kumłyk z Werchowyny nad Czarnym Czeremoszem, zasłynął z perfekcyjnego opanowania ponad trzydziestu pięciu z popularnych tutaj instrumentów. Kumłyk choć był samoukiem, stał się wirtuozem skrzypiec, z których potrafił wykrzesać wręcz nieprawdopodobne dźwięki, taki Vai czy Satriani tamtych czasów. Odwiedzając okolice warto odwiedzić poświęcone mu muzeum, które obecnie prowadzi jego córka Natalia, a z muzyką którą pielęgnuje warto się zapoznać.

Ukraińskie Karpaty to specyficzne, nieco tajemnicze i piękne miejsce. Góry same w sobie będące esencją potęgi natury, ukazują nam wprost swój bezwzględny majestat. Nie ma sensu z nim dyskutować. On po prostu tam jest. Spoglądając na świat z zupełnie innej perspektywy, łapiesz dystans do wielu codziennych dylematów. Łapiesz dystans do siebie i świata jaki cię otacza jednocześnie czując, że jesteś bliżej tego wszystkiego co w życiu ważne, niż kiedykolwiek przedtem...

Z Pozdrowieniem - Andrzej Panek i Marek Mróz.

PRZYJACIELE