Ucieczka pod dach w okresie średnio fajnej przyczepności na nieogarniętych ścieżkach i zamarzającego przed oczyma oddechu, jest coraz częstszym sposobem na bezpieczne ogarnięcie treningowego tematu, jaki wprowadziłem w tym sezonie. Choć teoretycznie bieganie po ruchomym gumowym pasku budzi wiele emocji, to daje jednak sporo możliwości konstruktywnego oraz ciekawego treningu, w specyficznie wyizolowanych warunkach. Postanowiłem z nich skorzystać i zwrócić uwagę na kilka istotnych szczegółów generowanych gdzieś pomiędzy żelastwem a wodą...

 

Choć osobiście zdecydowanie bardziej wolę teren, mocnym punktem w zimowej realizacji triathlonowych zakładek oraz rozwiązaniem, które umożliwia wykonanie kilku specyficznych treningów stała się bieżnia mechaniczna. Podstawowym  stały się zakładki realizowane zaraz po rowerze a w zasadzie po spinningu. Takie przetarcie szlaków jest bardzo ważną umiejętnością, która z grubsza pozwala przywyknąć do gumowych nóg na pierwszych kilometrach po rowerze. Kolejne zadania na "kołowrotku" to bieg ciągły, gdzie bieżnia z racji swojej umiejętności utrzymania stałej prędkości staje się bardzo dokładnym i zarazem bezlitosnym narzędziem. Wyregulowanie jej do własnego tętna i utrzymanie zadanych parametrów oraz podręczność zaparkowanych na ramie płynów, to jej kolejne atuty. Bieżnia genialnie wpasowuje się także w temat biegania tzw. Bnp czyli biegu z narastającą prędkością, mojego ulubionego podejścia do dystansu...

Cel, to marzenie z datą realizacji...

Napoleon Hill

Mimowolnie zauważam również pewne (nie)prawidłowości na, które warto zwrócić uwagę, ponieważ mogą trening uczynić bardziej wydajnym, komfortowym i bezpiecznym. Pierwsza z nich to regularny błąd pomiaru. Nie jest on może do końca przekłamany jeśli chodzi o sam dystans ale zupełnie inaczej obiegamy go sensorycznie. Wiesz po prostu, że biegniesz 5:10 a maszyna z uporem maniaka stwierdza tempo w okolicy 6:00. Cóż, po prostu trzeba się do tego przyzwyczaić...

Kolejny aspekt, praktycznie zawsze pomijany przez użytkowników tego sprzętu to kąt. Nie chodzi tu oczywiście o "klęczenie w nim na grochu" ale o kąt ustawienia bieżni. Z racji "laboratoryjnych warunków" treningu ogólnie zaleca się jej ustawienie na poziomie 1 do 2 % nachylenia w górę. Ma to odzwierciedlić naturalne opory powstające podczas treningu na zewnątrz. Praktycznie zawsze biegam na 2% i uważam ze to bardzo dobre rozwiązanie.

Bieżnia z racji swojej dodatkowej amortyzacji zachęca także do spróbowania biegania naturalnie. Wystarczy zrobić prosty test. Zdjąć buty i pobiec po niej boso. Co się stanie ? Jak i dlaczego właśnie tak zareaguje nasz organizm ? Warto organoleptycznie sprawdzić to samemu...

Wybranie jednego priorytetowego startu, umożliwiło mi na ukierunkowanie sportowych działań tylko w tym celu. Choć z perspektywy czasu nie są całkiem idealne, dopasowały się płynnie do pozostałej części dwudziestu czterech godzin, każdego kolejnego dnia. Pozwalają nie tylko konstruktywnie zaplanować czas, tolerują również  garść improwizacji, którą coraz częściej wymusza na życiu zmieniający się dookoła świat.

Z Pozdrowieniem - Marek Mróz.

PRZYJACIELE