Analizując wykładnię dnia codziennego, w którym standardowe dwadzieścia cztery godziny czasu przestaje spełniać pierwotne założenia, maichinalnie szuka się nowych rozwiązań. Wracając w czasie o jakieś dwadzieścia parę lat wstecz napotykam odcinek, w którym robię różne dziwne rzeczy zaprzeczające grawitacji. Dziś nie zostało z tego już praktycznie nic. No może nie całkiem jestem na pustyni, ale w pewnych obszarach, po prostu wieje dramatem. Trzeba coś z tym zrobić. Nadchodzący sezon nie będzie znacznie różnił się od ubiegłego, na piedestale pozostaje triathlon, system krąży też wokół myśli by wrócić do "Narnii"...

Kalistenika, to na niej postanowiłem oprzeć przygotowania jakościowe, daje całkiem duże możliwości. Wymaga czasu, skupienia i konsekwencji, ale nie wymaga niczego poza tym. Holistyczny trening całego ciała, można ogarnąć praktycznie wszędzie. Wystarczy kawałek w miarę stabilnej podłogi lub prosty przyrząd, na przykład poręcze, od których postanowiłem zacząć. Bezlitośnie obnażają słabość i ukazują wszelkie braki, równocześnie pozwalając genialnie wyizolować obszary, które wymagają poprawek. Na pierwszy ogień poszły pareletki oraz najzwyklejsza mata. Po kilkunastu minutach masz dość, choć wiesz, że to jeszcze nie koniec...

Zacznij tam gdzie jesteś,

użyj tego co masz, i zrób to co możesz...

- Arthur Ashe

Zadanie rozruszania obszarów obręczy barkowej, tułowia oraz ramion oparłem dosłownie i w przenośni o własne nadgarstki. Na pierwszy ogień weszły wszelkiego rodzaju podpory, zarówno izometryczne jaki i te wymagające nieco większej dynamiki. Praca z własnym ciałem to niekończący się poligon doświadczeń, na którym warto nieco poeksperymentować. Jako bazę postanowiłem wykorzystać ćwiczenia, o których wspominałem w treningowym wpisie nawiązującym do biegania naturalnego oraz szeroko pojętej, a zarazem ostatnio mocno pominiętej gimnastyki.

Czas ma jedną niezmienną cechę, upływa. Choć w ogólnym rozrachunku nie brzmi to zbyt ciekawie, daje jednak ogromny potencjał do zmian. Cokolwiek robisz dziś, wpłynie to na Ciebie jutro, pojutrze i w następny weekend. Możesz nic nie robić, czas i tak upłynie, taki już jest. Tylko gdzie wtedy będziesz ? Czy uda Ci się odzyskać możliwości, które minęły ? Nie sądzę. Dlatego działaj. Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, i zrób to co możesz...

Z Pozdrowieniem - Marek Mróz.

PRZYJACIELE