Triathlon stał się popularną dyscypliną nie tylko wśród biegaczy. Smaku połączonych dyscyplin próbuje coraz więcej osób, w różnym wieku oraz różnej przeszłości sportowej. Trening tej dyscypliny, jest moim zdaniem doskonałą formą budowania sprawności ogólnej. Wykorzystanie wszystkich trzech podstaw, na których bazuje triathlon jest nie tylko świetną formą treningu, ale również regeneracji organizmu poddawanemu tylko obciążeniom biegowym. Różnorodność oraz wszechstronność wynikająca z połączenia tych "trzech" żywiołów, jest rozwiązaniem, którego warto spróbować...

Zimę dość mocno przepracowałem, a właściwie przegarnąłem w temacie treningów pływackich. Nie mając możliwości czasowych ani logistycznych na "naukę od podstaw" postawiłem na systematyczność. Objętość oraz wsparcie siłowe całej tej mokrej zabawy, to również ważny aspekt w tym całym zamieszaniu. Dwa treningi w tygodniu nie powalą zapewne na kolana rasowego pływaka, ale w przypadku amatorskich potrzeb moim zdaniem w zupełności wystarczą. Tym bardziej, jeśli rozbuduje się je godzinowo o czas przeznaczony na totalny relaks, gdzieś pomiędzy bąbelkami jacuzzi, a oparami mokrej sauny i "nory" wypełnionej lodowatą wodą...

" Początkiem wszechrzeczy jest woda..."

Tales z Miletu

Dodatkowe dołożenie na siłowni porcji zadań ukierunkowanych na górne krawędzie karoserii, daje się dość szybko odczuć oraz naturalnie zauważyć, nie tylko na wskazaniach zegarka. Pływa się lżej oraz stopniowo w tym samym czasie coraz dalej, mimo iż za napęd służą mi generalnie ramiona, nogi przyjęły funkcję wspomagania i robią bardziej za coś w rodzaju steru. Przez większość czasu wykorzystuję także pullboy, który relatywnie bardzo wspomaga noszenie. Skoro zawody ogarniam w mającej podobne działanie piance, to czemu nie symulować tych samych warunków na treningach ?

Ostatnio ukończone zawody w Gniewinie to dwie "szpile" na pierwszym etapie. Pierwszy, to lekka walka z nawigacją aby nie znaleźć się gdzieś w trzcinach. Obrany punkt orientacyjny na drugim brzegu, dość skutecznie zasłaniała motorówka ratowników. Relatywnie mocno przydały mi się tu umiejętności, jakie przekazał Marcin Trudnowski z Grupy Wodnej. Smaczkiem tego etapu okazała się jednak walka z falą. Nie było to co prawda żadne tsunami, ale temat który pierwszy raz uruchomił mi procedurę "ewakuacji" z wody. Sterylne warunki na basenie zupełnie nie oddają wody otwartej, jej zmienności i kaprysów oraz faktu, iż żywioł zawsze pozostanie żywiołem. Miejmy do niego szacunek. Zawsze, bez względu na umiejętności jakie posiadamy...

Z Pozdrowieniem. Marek Mróz.

PRZYJACIELE