Każdy sport otacza swoiste kompendium działań pobocznych. Z bieganiem i triathlonem jest podobnie. Spora część treningu szczególnie w bieganiu, w dość jednostronny sposób obciąża organizm, co niekiedy w dosłownym tego słowa znaczeniu wychodzi bokiem. Organizm człowieka jest na swój sposób cwany, kompensuje braki i niedoskonałości, wyrównując sobie powstające niekiedy dysonanse. Wszystko do pewnego momentu. Chwili, kiedy znajdzie sobie najsłabsze ogniwo całego systemu, swoistą dziurę w naszym "oprogramowaniu" i bezwzględnie ją wykorzysta...

WIĘCEJ...

Sezon szosowych wypadów w skąpanej słońcem okolicy rozpoczyna się na dobre. Wiatr, luz i zupełnie inne wrażenia, niż na statycznej pozycji zimowych wysiedzeń na trenażerze. Za nami druga ustawka a.d. 2017. Z dwóch osób, "startowa" ekipa powiększyła nam się do dziewięciu, z czego w szóstkę nawinęliśmy na koło średnio 65 - 80 kilometrów. Pomału nawet lokalne "kundle" zaczynają się do nas przyzwyczajać. Reagują jakby mniej nerwowo na tnące powietrze, skryte za przyciemnianymi okularami istoty w kaskach i kolorowych ubrankach...

WIĘCEJ...

Pogoda sprzyja zdjęciu czerwonych opon i wypięciu rowerów z trenażera. Dziś otworzyliśmy sezon szosowy i przy okazji popełniony został również montaż filmowy z nagranego materiału. Spotykając po drodze naszych kolegów, Krzyśka i Ryszarda cisnących "trzydziestkę" oraz łapiąc dużo dobrej energii, przygotowujemy się do nadchodzącego sezonu. Zapraszam Was na objazd jednej z najpopularniejszych tras ( jeśli nie jedynej :) ) nadającej się na wąskie koła, w najbliższej okolicy. Pokonany dystans to około 65 kilometrów, co przy spokojnym tempie, zajęło nam niecałe dwie i pół godziny ugniatania siedzenia w siodle. Mijając po drodze również kilka całkiem sympatycznych czworonogów, w tym jednego "sprintera", udało się pokręcić całkiem przyzwoite "cardio". I choć pod koniec złapał nas przelotny deszcz, jedno wiem na pewno. Szosa to magia... ;)

Serdeczności - Marek Mróz

Choć zima kojarzy się głównie z lepieniem śnieżek i bałwana, tudzież śmiganiu na sankach z lokalnej górki wyślizganej przez "Misia" i jego wesołą gromadkę, to okres ten można rozbudować również o rower. Jeszcze kilka lat temu widok opatulonego rowerzysty na mtb lub tym bardziej na szosie, był czymś zgoła dziwnym. Dziś stał się normą. Postęp w zakresie sprzętu i odzieży zapewniającej bezpieczne i komfortowe warunki poruszania się szczególnie w niskich temperaturach, daje bardzo ciekawe możliwości...

WIĘCEJ...

Z określeniem Grupa Wodna pierwszy raz zetknąłem się w ubiegłym roku, na zawodach EnduroMan podczas etapu pływackiego, gdzie zabezpieczali nasze zmagania właśnie od strony wody. Jak wstępnie sobie wyobraziłem był to zespół ludzi, ogarniających mniej lub bardziej, z naciskiem na bardziej sporty związane z mokrą robotą. Po części się nie myliłem. Nie podejrzewałem natomiast, że za całością zamieszania, stoi jedna postać. Człowiek, który wziął kiedyś sprawy w swoje ręce i postawił na jedną kartę. Postawił na swoją pasję...

WIĘCEJ...

Jazda rowerem wcześniej nie należała do moich ulubionych form ruchu i czasem sam się dziwię, że ten sport może człowieka tak mocno pochłonąć. Reprezentując pokolenie kija od szczotki i kultowego wigry3, dotarłem do punktu, który jeszcze kilka miesięcy temu nie wchodził w grę. Cienkie koła, delikatna z pozoru lekka rama, nogi przypięte do podwozia i umykający pod precyzyjnie pracującymi klamkami asfalt. Do pewnych rzeczy, trzeba było po prostu dojrzeć...

WIĘCEJ...

Jeszcze nie tak dawno tygodnie do mojego docelowego startu oscylowały około trzydziestu. Dużo czasu żeby się przyzwoicie ogarnąć i jeszcze więcej, żeby nie zawsze trzymać się reżimu treningowego, szczególnie w obrębie diety. Któż tego nie zna niech pierwszy... zgasi światło w lodówce. Czas upłynął szybko. Kilka tygodni na bardzo przyzwoitym poziomie realizacji założeń, przeplotłem paroma średnio konstruktywnymi działaniami jeśli chodzi o trening. Cóż, życie często weryfikuje nasze plany. Choć bycie elastycznym i w miarę zorganizowanym mocno pomaga, to nie jest to proste w przypadku jeśli korzystasz z doby w maksymalnym wymiarze czasu...

WIĘCEJ ...

Pierwszy kontakt z Grupą Wodną, elbląskiej braci sportowej miałem kontakt podczas ubiegłorocznych zawodów EnduroMan. Zabezpieczali trasę pierwszego dnia wyścigu na rzece Elbląg, gdzie otwierałem trzydniowe zmagania na dystansie średnim. Marcina Trudnowskiego, pozytywnie nakręconego gościa propagującego wodne szaleństwo w każdym wieku, osobiście poznałem podczas niedawnych zajęć na basenie, gdzie w ramach treningów z zespołem "JestemGit" prowadził zajęcia doskonalące oddychanie w kraulu. Myśl o wzięciu udziału w organizowanej przez "elbląskie wodne kuny" 24 - godzinnej sztafecie pływackiej, pojawiła się od razu jak tylko dostałem o niej informacje, zagadką pozostała godzina na którą uda się wskoczyć...

WIĘCEJ ...

Rower szosowy to sprzęt, który w ostatnim czasie zyskał ogromną popularność wśród zwolenników dwóch kółek. Z początkiem okresu wiosennego pogoda zachęca do wypięcia sprzętu z trenażera, lub ściągnięcia z niego pajęczyn, oczywiście wszystko zależy od tego w jakim okresie zimowego "letargu" zastał nas czas. Szosa nie wypełni co prawda uniwersalności sprzętu crossowego czy mtb, ale jako jedyna moim zadaniem daje w pewnym sensie poczucie totalnego i niczym nieograniczonego zasięgu. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że daje poczucie nieskończoności...

WIĘCEJ ...

Drugi tydzień treningowych wygibasów kończy weekend, w który wpasowałem dwie zakładki, rowerowo/biegową oraz pływacko/biegową. Postanowiłem również skorzystać z zaproszenia do wspólnego treningu, z elbląskim teamem triathlonistów przygotowujących się w ramach akcji Jestem GIT do startu w finale 1/4 Garmin Iron Triathlon, która odbędzie się 17 lipca 2016 r. w Elblągu. Ja również ująłem tą imprezę w planie, będzie to 3 tygodnie po Suszu, więc teoretycznie jeśli po 1/2 IM będę w stanie w miarę normalnie funkcjonować, w Elblągu nastawiam regulator na maksymalną moc...

WIĘCEJ ...

Jeszcze nie tak dawno zastanawiałem się nad sensem podęcia działań w kierunku, stawiającym moje podzespoły w stanie podwyższonej gotowości. Jak to będzie, kiedy wstawię do boksu rower, ułożę w koszyku zaplecze biegowe i założę piankę trzymając w zębach okularki ?  Był początek grudnia, za oknem szybko robiło się ciemno, sącząc herbatę z cytrynką zacząłem pierwszy szkic cyklu jaki ma mnie do tego doprowadzić. Dziś mija siedem tygodni bliżej ukierunkowanych działań, zostało jeszcze dwadzieścia jeden do godziny zero, z dwudziestu ośmiu jakie wtedy rozpisałem. Tydzień temu ruszyliśmy też z akcją o kryptonimie taktycznym #18procent, w której wspólnie z Waldkiem Misiem rywalizujemy w naszych przygotowaniach do Triathlonu w Suszu na dystansie średnim. Bawiąc się sportem, chcemy też rozdać porcję dobrej energii, pomagając przy tym Fundacji Dorotkowo i dzieciakom znajdującym się pod ich opieką.

WIĘCEJ ...

PRZYJACIELE

Pliki cookie ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług, zgadzasz się, że używamy plików cookie.